Leszek - ostatni z trójki
Niedziela 14 stycznia. Tego dnia zupa zeszła w mgnieniu oka. Ale ciepłej herbaty i rogalików nawet dla spóźnialskich nie zabrakło. A do tego jeszcze tort! Przecież to ta urodzinowa niedziela pełna łez, szczęścia i życzeń! W ostatnim czasie dużo się działo, ale w końcu jest: z dużym opóźnieniem przychodzi kolej na historię Leszka - ostatniego członka naszej trójki przyjaciół. Krótkie pytanie - długa historia. Pytam: Jak to się stało, że znalazłeś się na ulicy? Chwila ciszy. Leszek bierze głęboki oddech i dalej słowa płyną już same. Leszek: No to tak. Poszedłem z kolegą (...) na skwerek w Gdyni, na imprezę. Po drodze kolega kupił mi piwo, kupił flaszkę. Po drugiej stronie ulicy ktoś uderzył dziecko. Podszedłem, dwa razy w łeb dostał i zmarł. Przewrócił się, głową uderzył o krawężnik. Tę kobietę zawinąłem, powiedziałem, że ma odejść z tym dzieckiem. Tego faceta wciągnąłem w taką uliczkę i na drugi dzień rano do mnie do domu wjechała policja i mnie zamknęli . Dostałem 25 lat....